|
Pieniądze i ekologia, czyli \"mieć\" czy \"być\"
Podczas ostatniej sesji samorządu w Dubeninkach, dyskusja \"miejscowych\" z \"przyjezdnymi\" rozgrzała salę obrad niemal do białości.
Przegłosowane jeszcze przez poprzednią Radę, w roku 2009, zmiany w dokumencie \"Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gm. Dubeninki\" dają praktycznie zielone światło postawieniu kilkudziesięciu, a może nawet ponad stu, ogromnych elektrowni wiatrowych, na obszarze od Pluszkiejm do Źytkiejm.
- Jesteśmy grupą mieszkańców, którzy stanowczo przeciw temu protestują. Zniszczą ten unikalny krajobraz, zaszkodzą zdrowiu ludzi i zwierząt - zaczęli ekolodzy.
- Mieszkańcami czego jesteście? Jak się nazywacie? Nikt was tu nie zna! - odpowiedzieli radni i sołtysi.
— Ziemia, która wiele osób, w tym i ja, tu pokupowało, straci na wartości, po postawieniu wiatraków, nawet ponad 30 proc. Czy gmina jest gotowa na setki pozwów o odszkodowania z tego tytułu - ostrzegał \"Biegnący Wilk\", czyli Dariusz Morsztyn.
— Wiatraki to prywatna sprawa rolników, którzy wyrazili zgodę na ich postawienie na swojej ziemi. Każda dodatkowa złotówka w tej biednej gminie bardzo się liczy - odpowiadał radny Edward Sosnowski i wójt Ryszard Zieliński.
Na koniec wójt zapowiedział, że - zgodnie z sugestiami ekologów - być może miejscowi radni zrobią sobie wycieczkę do Wronek, gdzie takie wiatraki stoją już od pewnego czasu. — Chcemy na miejscu dowiedzieć się od mieszkańców, czy naprawdę tak źle żyje się w ich sąsiedztwie. Ale pojedziemy tam bez waszej asysty - zwrócił się do ekologów.
Ryszard Zieliński nie wykluczył także, że zwołana będzie wkrótce specjalna sesja samorządu, poświęcona tylko tej kwestii.
Data dodania: 2011-02-23 19:53:28
|